Tajemnica Zatopiona w Szkarłatnym Mechanizmie

Ten nasz Schrodinger... Ostatnio zupełnie stracił głowę...
*Z dziennika Charlesa Augustusa...*

Z dziennika Charlesa Augustusa…

Orseaux miasto piękne i pełne wszelkiego rodzaju przyjemności jakie prawdziwy dżentelmen może sobie wymarzyć…

Wreszcie nadszedł ten dzień, wystawa na której otwarcie przyjechały najważniejsze persony całego świata miała dziś premierę i jak to zwykle bywa nie obeszło się bez nieoczekiwanych czasem wręcz niepożądanych zdarzeń…

Obrazy już od pierwszej chwili zachwyciły mnie swą egzotyką, wydawało się, że coś tak abstrakcyjnego nie mogło wyjść z pod pędzla człowieka. Jakież było me zdziwienie gdy okazało się iż rzeczywiście nie wyszło. Gdy do wszystkich dotarło z czym wiąże się fakt istnienia golema zdolnego samodzielnie tworzyć, na sali nastąpiło poruszenie…

Mój czuły na taki smrodek nosek zaprowadził mnie wprost do wynalazcy tegoż mechanizmu niejakiego pana Burharda Lufta, ach ci szaleni naukowcy, mimo że ich wynalazki bywają śmiertelnie groźne, sami w sobie są absolutnie nieszkodliwi i do tego tacy naiwni…
Wynalazca podskakując z radości przyjął moje zaproszenie na herbatkę do mojej posiadłości w Lyonseye. Ach te gnomy, takie pocieszne zwierzątka…

Chwilę później zostałem zaproszony do gabinetu naszego kochanego Schrodingerka gdy spokojnie piliśmy winko a on perorował nam o jakichś przewożeniach czegoś tam gdzieś. Nagle przez okno wpadła uzbrojona w wielką strzelbę kobieta i nie pytając nas czy skończyliśmy pić wino wystrzeliła pozbawiając Schrodingera głowy…

Biedaczek zawsze przygotowany na każdą okazję, nigdy nie sądziłem że może tak łatwo stracić głowę…

Niewiele myśląc ruszyliśmy w pogoń za kobietą która wyskoczyła przez okno, niestety nie udało nam się jej dorwać…

View
Dziennik Pokładowy 5.06

(lewa strona dziennika)
Data, dzień tygodnia
48.85856N,2.335119E
/\/\/\ (cumowanie)
Zachmurzenia 20%
Godzin postoju: 0h
Godzin pływania z napędem żaglowym: 0h
Godzin pływania z napędem mechanicznym: 2h
Przebyta droga: 5 mm
Światła nawigacyjne uruchomiono o 2000 wraz z wypłynięciem, zgaszono o 2330 wraz z zacumowaniem w porcie la manifique porte

(prawa strona dziennika)
Orsoi
Postój – testy pływań pod wodą zgodnie z rozkazem 6/data/rok podpisanym przez kapitana Jana Wąsowskiego
Wachta 1 2000-2400
Oficer dowodzący: I oficer na Migardormie Książe Zed. 2215 – dowodzenie okrętem przejął Kapitan Jan Wąsowski.

2000 – wyjście z portu, ustawienie jachtu na pozycji wyznaczonej przez O.

2010 – uruchomienie sekwencji zejścia pod wodę pod nadzorem Bosmana O.

2015-2130 – ćwiczenie manewrów pod wodą. Raporty ZP, EO, WP oraz NZ podpisane przez Bosmana O oraz oficerów technicznych dostępny do wglądu kapitana, zgodnie z rozkazem wyłączony z dziennika.

2130-2200 – awaria napędu (ciągle nie wiemy gdzie są śruby napędowe, ani turbiny – komentarz B.O.). Migardorm poddany prądowi rzeki utrzymywał głębokość zanurzenia. I oficer, książę Zed, płynąc w dryfie i manewrując ruchomymi elementami zewnętrznymi schronił okręt w ujściu głównego kanału. Następnie zgodnie z rekomendacją BO został osadzony na dnie (uwaga oficera dowodzącego: bosman przekonywał, że okręt może ulec dalszym uszkodzeniom. Zanieczyszczenia były nieuniknione).

2200-2210 – Uruchomienie nieznanej sekwencji. Okręt “naprawił się” i pomknął w głąb kanałów (Uwagi oficera dowodzącego: kanały Orsoi to niespenetrowany świat podwodnej żeglugi. Oby taki pozostał. Migardorm w trybie głębinowym charakteryzuje się niesamowitą zwrotnością. Pomimo braku działań sternika był w stanie z prędkością 60wm [odczyt z wskaźnika prędkości, uwagi oficera: do tej pory nie ustalono, czy prędkościomierz działa tak samo ponad wodą, jak pod wodą] wykonywać gwałtowne manewry przy <90*> ok 2240. Batyskaf został trafiony. Odpowiedział manewrem awaryjnego wynurzenia z nieznaną możliwością przebicia [uwaga BO: podczas wcześniejszych ćwiczeń ustaliliśmy sekwencję awaryjnego wynurzenia oraz sekwencję zbrojenia konkretnej części okrętu w przypadku ataku. Zestawienie tych dwóch elementów pozwoliło na wzmocnienie części dziobowej okrętu oraz szybki pościg za batyskafem, co pozwoliło gwałtownie przebić się przez powierzchnię ulicy na powierzchnię).

2300 – do załogi okrętu dołączono Pana Lufta, znanego artystę. Umieszczono go w ambulatorium okrętowym.

2310 – odnaleziono X oraz Y nieprzytomnych. Zniknął p. Otton, prawdopodobnie opuścił okręt. Uruchomiono odwróconą sekwencję napędu, co pozwoliło na powrót Migaardorma do kanałów.

2330 – zacumowanie w porcie Orsoi. Komenda gruntownego przeszukania okrętu w celu upewnienie się, że Otto opuścił Migaardorma.

2400 – przekazanie dowodzenia II oficerowi panu Cookowi ds zaopatrzenia oraz Wachcie 2.

View
Miłość, mechanizm i agenci.

- Zgromadziliśmy sie na Midgardormie by podsumować co wiemy i zastanowić się co dalej. Gdy chcieliśmy już wyruszać przybył do nas zamaskowany, nieznajomy jegomość, który podał nam namiary na Palarnie Czarnego Lotosu, gdzie miał znajdować się Luft.
- Przebraliśmy się w garderobie Midgardorma w stosownie Akwitańskie stroje, Pan Wąsowski zabrał ze sobą Wife Detector’a i wyruszyliśmy na miejsce. Jedni dorożką, inni w nieco bardziej wystrzałowym stylu.
- W palarni, Tulio udawał służbę, a my zajęliśmy miejsca. Spotkaliśmy tam jedną z licznych kochanek Hrabii Morrowgraspa. Później przyszła również wspaniała i urocza małżonka Admirała, która towarzyszyła nam przez resztę wieczoru.
- Po zabawie z przechodzeniem od sali do sali, przez które można było dostać oczopląsu, a ja zacząłem się zastanawiać nad tym jak czułby się tutaj daltonista, trafiliśmy do sali o kolorze czerwonym. Tam oto pary i większe grupy mogły zaspokoić swoje najprymitywniejsze rządze. Nie tracąc czasu na zbytkach przeszliśmy do rzeczy…
- Tak oto trafiliśmy do ukrytego pomieszczenia pomiędzy pokoikami. Znaleźliśmy tam windę. Nie mogła się oprzeć memu emiterowi fal mannicznych. Po krótkiej chwili zastanowienia – zjechaliśmy na poziom -2.
- W kanałopodobnym, wilgotnym korytarzu spotkaliśmy Ottona (ogrzego agenta specjalnego Wotanii), Rose (Agentkę wywiadu Alfheimskiego) oraz jegomościa o godności, która wyleciała mi z głowy, który to powiedział nam, że Pan Luft znajduje się poziom wyżej. Tam też się udaliśmy.
- W labolatorium rzeczywiście natrafiliśmy na związanego Pana Lufta. Nie dane nam było dowiedzieć się więcej, gdyż przyjechała winda, która z radosnym dźwiękiem brzmiącym jak “podane do stołu” oznajmiła nam, że przyjechał Wezyr. Temu na nasz widok zrzedła mina i zaczął uciekać. Dzięki moim umiejętnością technomagicznym, gadżetom Tulia oraz zwinności Admirała – daleko nie uciekł. W międzyczasie Charles przypilnował tego by damy się nie nudziły oraz zatroszczył się o ich bezpieczeństwo.
- Jeśli mnie pamięć nie myli – fragment podłogi został rozsadzony, a pan Luft został pojmany do niewielkiej łodzi podwodnej. Wskoczyliśmy na pokład Midgardorma, który oczywiśćie już na nas czekał i ruszyliśmy w pościg.
- Z pomocą moich uzdolnień technomagicznych i współpracy z Midgardormem – zatrzymano Łódź z której wyskoczyła banda rzezimieszków, zostawiając Lufta w łodzi. Udało im się uciec, a wśród nich rozpoznaliśmy wcześniej poznanego, zamaskowanego jegomościa. Z przeświadczeniem, że każdy chce nas w jakiś sposób wykorzystać – zostaliśmy z pytaniem “Co teraz?”

View
Bankiet w kanałach? Sekundę, tylko się przebiorę...
*Z dziennika Charlesa Augustusa...*
Z dziennika Charlesa Augustusa…

Nasza wycieczka towarzyska do Orseaux została przerwana wtargnięciem do kawiarni w której akurat raczyliśmy się wspaniałym akwitańskim winem, bliżej niezidentyfikowanego plebsu, który na szczęście nie sprawił nam większego problemu. Nie zdążyłem dopić kieliszka wspaniałego czerwonego wina, a już do lokalu wpadły, a może raczej wleciały, dziwne zamaskowane postaci…

Jak się później okazało tajemnicze Nocne Skrzydła, już od pierwszego kontaktu z nimi, mą uwagę przykuła uroda słodkiej Rdzawej Hieny, która przez resztę naszej wycieczki po Orseaux nie opuszczała moich myśli.

Wycieczka rozpoczęła się od lotu turystycznego nad stolicą Akwitanii wraz z rozmową o sytuacji społecznej na jej terenie. Następnie zostaliśmy zaproszeni do dziwnego lokalu (w Orseaux chyba panuje jakaś moda na bale maskowe), by już chwilę później przenieść się do podziemi.

Wiele miast ma wspaniałe systemy kanalizacyjne, ale jeszcze nigdy nie spotkałem żadnego aż tak tętniącego życiem…

W kanałach dzięki wspaniałym nosom poszukiwaczy przygód udało nam się odkryć tajemniczą komnatę, w której odbywała się jeszcze bardziej tajemnicza dysputa Teologiczna. Nie bylibyśmy prawdziwymi dżentelmenami gdybyśmy nie wyprowadzili głównego mówcy z błędu, gdy słabość jego tez wyszła na światło dzienne, biedaczek rzucił się na nas z pięściami. Na szczęście udało nam się go unieszkodliwić i dalej kontynuować podróż po Orseaux… Wieczorem znów zostaliśmy zaproszeni na maskaradę, gdzie zauroczona moją osobą ruda dziewczynka sama wskoczyła mi do wanny. Prawdziwa sztuka zaczyna się dopiero od tego momentu…

View
We are in deep shit, sir

- Nasze wolne chwile, które spędzaliśmy w przyzwoitym, akwitańskim barze o bliżej nieokreślonej nazwie, gdzie to raczyliśmy się pysznymi winami zostały przerwane przez napad Luiego “Leworękiego” oraz jego dwóch niziołczych przyjaciół i ogra.
- Po chwili narzekań i obietnic przeszliśmy do negocjacji. Te zostały przerwane przez interwencję pary zamasykowanych Superbohaterów. Jak się później dowiedzieliśmy – ich kryptonimy brzmiały Czarny Jastrząb oraz Rdzawa Hiena. Zajęli się oni bandziorami.
- Zostaliśmy zabrani latającymi Wywernami do siedziby Nocnych Skrzydeł w Akwitanii. Tam przyjął nas ktoś na kształt lidera grupy. Krasnolud o kryptonimie Wezyr. Zdradził nam on, że ktos zrzuca martwe ciała do kanałów, a te nikną stamtąd w niewyjaśnionych okolicznościach. Dopuścili nas oni do sprawy i przyzwolili napisac o tym artykuł na wyłączność pod warunkiem kilku dobrych słów w owym artykule na temat organizacji zamaskowanych bohaterów.
- W Kanałach zostaliśmy zaatakowani przez zamaskowanych, zakapturzonych okultystów. W trakcie walki, mechanizm podnoaszący wyciągnął kilka martwych ciał z “wielkiej rzeki gówna”. Gdy uporaliśmy się z zagrożeniem, udaliśmy się za okultystami, którzy w międzyczasie zabrały ze sobą ciała.
- Dotarlismy do wielkiej jaskinii w której pełno było okultystów. Znaleźliśmy tam też ich przywódce. Okzało się, że w jakiś pokretny sposób chcą wykorzystać Nekrotechnikę do wyższych celów. Udało nam się przekonać fanatycznych wyznawców do opuszczenia ich przywódcy. Niestety, sam Główny Zły dalki był od wyrażenia skruchy i wywiązała się walka. Pokonaliśmy złego kultystę, związaliśmy go i odwieźlismy do organizacji.

Podziękowano nam oraz zapewniono kwaterunek na kilka dni w siedzibie Nocnych Skrzydeł. Dzięki temu, że podczas całej wyprawy, robiłem zdjęcia, rysunki i notatki mogłem zabrać się za szczegółowy arytkuł by wysłac go do redakcji oraz napisac notke do Rodziny. Nasz Elfi amant, z tego co się orientuję, spędził noc w towarzystwie czarującej Rdzawej Hieny.

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.